Pożar emituje szeroki wachlarz substancji toksycznych, drażniących i rakotwórczych – ich skład zależy między innymi od rodzaju spalanego materiału, temperatury czy warunków wentylacji. Kiedy mówimy o wpływie pożarów na środowisko i zdrowie, uwaga zwykle skupia się na dymie unoszącym się w powietrzu. Rzadziej pada pytanie o to, co zostaje po akcji, czyli sadza, pył pożarowy, skażona gleba i woda pogaśnicza.
A tej wody podczas akcji gaśniczych powstają naprawdę spore ilości. Według danych Komendy Głównej PSP, w 2024 roku do gaszenia pożaru zużyto 1189656 m3 wody oraz 334665 litrów środków pianotwórczych.
Fire-water runoff, czyli ściek pożarowy, potrafi zawierać substancje o istotnym potencjale ekotoksykologicznym i chorobotwórczym. Woda spływająca po spalonych materiałach wymywa i przenosi zarówno produkty spalania, jak i związki, które wcześniej były częścią wyposażenia budynku, pojazdów, tworzyw sztucznych czy paliw. Stamtąd trafia do studzienek, odpływów, jezior albo po prostu wsiąka w glebę. W takich wodach pogaśniczych wykrywano m.in. WWA, związki lotne, metale, dioksyny i furany oraz inne produkty niepełnego spalania (1).
Podobnie jest z pyłem i popiołem pożarowym, czyli tą sadzą, która zalega na ziemi, sprzęcie i ubraniach strażackich. Popiół potrafi nieść ze sobą metale i wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, a podczas opadów lub kolejnych działań gaśniczych substancje te są wymywane i trafiają do gleby, kanalizacji, rowów czy cieków wodnych (2).
To temat, który dotyka strażaków bezpośrednio, i to bardziej, niż mogłoby się wydawać.
Odcinki wężowe podczas akcji leżą często w wodzie spływającej z pogorzeliska, w sadzy, błocie, wśród pozostałości spalonych materiałów. Po akcji trzeba je zebrać i zwinąć – kto z nas nie robił tego „alarmowo” po pożarze magazynu? Strażak robi to w rękawicach, którymi przed chwilą pracował w strefie pożaru, a potem tymi samymi rękawicami dotyka hełmu, aparatu, klamki w samochodzie, radiotelefonu, czasem odruchowo też twarzy. Warto pamiętać, że najnowsze badania wskazują, że to właśnie wchłanianie przez skórę jest główną i najgroźniejszą drogą, którą pyrogenne kancerogeny dostają się do organizmu strażaka (3). Wysoka temperatura i pot otwierają pory skóry, co drastycznie przyspiesza penetrację toksyn.

Woda popożarowa wywołuje ostrą toksyczność i mutagenność u organizmów wodnych (1,4). Dodatek środków pianotwórczych (surfaktantów) obniża poziom tlenu w wodzie i blokuje wymianę gazową w skrzelach ryb – w zbiornikach powstają w ten sposób tzw. „strefy śmierci” (2,5). W testach laboratoryjnych taka woda wywoływała nawet 100% śmiertelności u bezkręgowców i mikroorganizmów, a historyczne katastrofy pokazały, że jej spływ potrafi uśmiercić setki tysięcy ryb i zatruć rzekę na lata.
Przebadaliśmy wodę popożarową i glebę z pogorzeliska, i wiemy, że zawierają toksyczne produkty spalania – dlatego mokry, zabrudzony sprzęt trzeba traktować jako potencjalnie skażony (4,6). Do identyfikacji i oznaczania szerokiego spektrum trwałych zanieczyszczeń organicznych oraz metali ciężkich użyliśmy chromatografii gazowej sprzężonej z tandemową spektrometrią mas (GC-MS/MS) oraz spektrometrii mas z plazmą indukcyjnie sprzężoną w układzie tandemowym (ICP-MS/MS). Analizy wykazały obecność substancji poli- i perfluoroalkilowych (PFAS), polichlorowanych bifenyli, dibenzo-p-dioksyn (PCDD) i dibenzofuranów (PCDF), a także metali ciężkich. Co ciekawe, mimo hydrofobowości wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych, one też się w tych próbkach znalazły.
Substancje te znane są ze swojej trwałości w środowisku, odporności na degradację i zdolności do bioakumulacji – kumulują się w osadach i organizmach żywych, działają przewlekle nawet przy niskich stężeniach. Przez to stanowią ciche, ale poważne zagrożenie dla ekosystemów wodnych i zdrowia ludzi, a strażaków w szczególności.
A więc pamiętajmy, że problem nie kończy się z chwilą ugaszenia pożaru. Zanieczyszczony wąż, rękawice, buty czy narzędzia jadą samochodem do jednostki i tym samym przenoszą produkty pożaru na kolejne powierzchnie i sprzęt. Dlatego mokry i zabrudzony sprzęt trzeba traktować jako potencjalnie skażony – i liczy się tu nie tylko pranie ubrania specjalnego, ale też mycie rąk i odsłoniętej skóry, czyszczenie rękawic, obuwia, hełmów, aparatów, węży i reszty wyposażenia, a także ograniczanie kontaktu zabrudzonego sprzętu z czystą częścią pojazdu.
Źródła:
1) Rogula-Kozłowska W. The ecotoxicity and mutagenicity of fire water runoff from small-scale furnishing materials fire tests. 2024
2) Mizerski A., Gancarczyk D. Retention of fire water used during firefighting operations by the fire brigade. 2024
3) Stec AA. i in. Occupational exposure to Polycyclic Aromatic Hydrocarbons and elevated cancer incidence in Firefighters. 2018
4) Trawińska A. i in. Chemical Characterization and Aquatic Toxicity of Firefighting Runoff—Linking Organic Profiling to Multi-Trophic Bioassays in the One Health Framework. 2026
5) ESR Report. The Ecotoxicity of Fire-Water Runoff
6) Pająk K. i in. Toxicological Legacy of Polycyclic Aromatic Hydrocarbons from a Tire Fire-Urban Soil Contamination and Cancer Risk Assessment. 2026
Przejdź do treści