Facebook

Narażenie zawodowe instruktorów GPW na substancje toksyczne

Szkolenia z gaszenia pożarów wewnętrznych w tzw. trenażerach ogniowych są jednym z najważniejszych elementów przygotowania strażaków do pracy warunkach zbliżonych do rzeczywistych. Pozwalają przećwiczyć zachowanie podczas gwałtownego rozwoju pożaru, rozgorzenia czy intensywnego zadymienia. Jednocześnie tworzą środowisko, w którym instruktorzy regularnie stykają się z mieszaniną toksycznych produktów spalania. Jest to szczególnie istotne, ponieważ w 2022 r. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) zaklasyfikowała narażenie zawodowe strażaków jako rakotwórcze dla ludzi. W prezentowanym artykule, zwracamy uwagę na fakt, że instruktorzy mogą być narażeni bardziej niż kursanci – przebywają w trenażerze dłużej, uczestniczą w wielu kolejnych sesjach i dodatkowo przygotowują oraz porządkują stanowisko ćwiczeń.

 

Artykuł ma charakter przeglądu badań naukowych dotyczących ekspozycji instruktorów na substancje toksyczne. Analizowano zarówno pomiary powietrza i zanieczyszczenia skóry oraz odzieży, jak i wyniki biomonitoringu – m.in. oznaczenia metabolitów wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (WWA) w moczu oraz lotnych związków organicznych w wydychanym powietrzu. Takie podejście jest szczególnie ważne, ponieważ aparaty ochrony dróg oddechowych skutecznie zmniejszają ekspozycję wziewną, ale nie eliminują wchłaniania toksyn przez skórę ani późniejszego kontaktu ze skażonym ubraniem i wyposażeniem.

Wyniki przeglądu są jednoznaczne: podczas ćwiczeń gorących dochodzi do mierzalnego wchłaniania substancji szkodliwych. W badaniach obserwowano wzrost stężeń WWA, benzenu i innych związków organicznych zarówno w środowisku pracy, jak i w organizmach uczestników. Szczególnie wymowny jest efekt kumulacji. W jednym z badań mediana stężenia 1-hydroksypirenu w moczu instruktorów wzrosła w ciągu dnia szkoleniowego o 2860%, a w innym pojedyncze szkolenie powodowało 5–10-krotny wzrost wewnętrznej ekspozycji na WWA. Poziomy metabolitów nie zawsze wracały do wartości początkowych nawet po 18 godzinach.

Szczególną uwagę chcielibyśmy poświęcić skórze. Największe skażenie wykrywano m.in. na szyi i dłoniach. Podwyższone poziomy metabolitów WWA występowały mimo stosowania aparatów oddechowych, co wskazuje, że ochrona układu oddechowego nie rozwiązuje całego problemu. Dodatkowo wysoka temperatura i pocenie się podczas ćwiczeń mogą ułatwiać przenikanie substancji przez skórę. Skażona odzież i środki ochrony indywidualnej stają się natomiast wtórnym źródłem ekspozycji jeszcze długo po opuszczeniu trenażera. Autorzy podkreślają, że standardowa dekontaminacja nie usuwa wszystkich zanieczyszczeń.

W dyskusji istotne miejsce zajmuje również zróżnicowanie narażenia w zależności od pełnionej funkcji. Instruktorzy aktywnie uczestniczący w ćwiczeniu i znajdujący się blisko paleniska mogą mieć 5–10 razy wyższe stężenia metabolitów WWA niż osoby nadzorujące szkolenie z zewnątrz. Jednocześnie ekspozycja chemiczna nakłada się na stres cieplny, odwodnienie, wysiłek fizyczny i reakcję zapalną organizmu. Oznacza to, że zagrożenie nie powinno być postrzegane wyłącznie jako kontakt z dymem, lecz jako połączenie wielu obciążeń działających jednocześnie.

Zauważalne są również dane wskazujące na zwiększoną zapadalność na wybrane nowotwory w najbardziej eksponowanych grupach instruktorów. Należy jednak pamiętać, że ustalenie bezpośrednich zależności przyczynowo-skutkowych wymaga dalszych, długoterminowych badań kohortowych. Jednym z możliwych sposobów ograniczenia narażenia są nowoczesne symulatory wykorzystujące propan zamiast tradycyjnego spalania drewna – w analizowanych badaniach stężenia WWA i lotnych związków organicznych były w nich około 6,5–7 razy niższe.

Najważniejszy wniosek praktyczny jest taki, że samo stosowanie standardowych środków ochrony osobistej nie wystarcza. Postulujemy w niniejszym artykule o ograniczanie liczby ćwiczeń prowadzonych przez jednego instruktora, rotację kadry, skuteczniejsze procedury dekontaminacji, regularny biomonitoring i badania lekarskie, ewidencjonowanie ekspozycji oraz opracowanie jednolitych standardów bezpieczeństwa.

W efekcie artykuł pokazuje pewien paradoks szkolenia strażaków: ćwiczenia z prawdziwym ogniem są potrzebne, aby bezpieczniej prowadzić rzeczywiste akcje, ale osoby, które uczą innych radzenia sobie z pożarem, same mogą przez lata gromadzić znaczącą dawkę szkodliwych substancji. Dlatego bezpieczeństwo instruktorów powinno obejmować nie tylko ochronę podczas pojedynczego ćwiczenia, lecz cały system organizacji pracy – od ograniczenia liczby ekspozycji po dekontaminację, monitoring zdrowia i modernizację technologii szkoleniowych.

Należy zadać sobie pytanie „jak daleko można się posunąć, aby ćwiczenie było jak najbardziej rzeczywiste i jednocześnie bezpieczne?”. Jeśli chcemy szkolić strażaków w warunkach zbliżonych do rzeczywistych to musimy zasadniczo brać pod uwagę, że zarówno instruktorzy, jak i ćwiczący, będą narażeni na zagrożenia związane z pożarem, takie jak toksyczne produkty spalania, wysoka temperatura, stres cieplny itp. A więc pracę trzeba zorganizować tak, aby zagrożenie dla życia i zdrowia możliwie skutecznie wyeliminować, a pozostałe ryzyka, których nie można uniknąć, zminimalizować i przyjąć jako ryzyko akceptowalne.

 

Cały artykuł dostępny jest w książce „Wybrane aspekty działań gaśniczych„.

Ocena narażenia zawodowego strażaków instruktorów na substancje toksyczne podczas szkoleń w trenażerze ogniowym
DOI: 10.70402/apoz.2026.kndg.9788397855946.p.93-126

Zobacz także